Tekst o tym, że nic się nie stało.

Ktoś
Ktoś
Na początku parę słów o mnie. Jestem Kimś. Mieszkam w TVN-ie, gdzie wszyscy patrzą na mnie jak w tęczę i co jakiś czas podsyłają nowe kanapy. Czemu ja się osobiście nie dziwię, albowiem – jak mawiał Paszczak – „co się słusznie należy, to się słusznie należy”. A Paszczaki nie kłamią.

Nie jest łatwo być czujnym (acz cynicznym) obserwatorem rzeczywistości. Głownie przez fakt, że jak się tak czujnie (acz cynicznie) obserwuje, to się czasem to i owo zobaczy. Na przykład mecz polskiej reprezentacji w piłce nożnej. A taki widok potrafi zniszczyć nawet największą szczenięcą ufność i zapewnić rzeszom psychiatrów długie szeregi domów z basenami. Co – kiedy tak teraz o tym myślę – jest faktem znaczącym i godnym zbadania przez jakąś komisję sejmową. Mądrzej od tego wprawdzie nie będzie, ale za to na pewno śmieszniej. Trochę jak w przypadku największego bramkarza wśród posłów, który ostatnio stwierdził, że on w jednej szatni z gejem by się nie rozbierał. Co ja w pełni popieram, albowiem też raczej wolę – z powodów czysto estetycznych - żeby się poseł ów przy nikim (niezależnie od orientacji) nie rozbierał, bo taka trauma potrafi zostać na lata.

Ale my tak sobie gadu-gadu, a ja tutaj znalazłem rozwiązanie problemów polskiej kadry.

No bo skoro wybitny piłkarz powołany do kadry nagle przestaje umieć grać, to, logicznie rzecz biorąc, umieszczenie tam kogoś o wybitnym piłkarskim antytalencie powinno przynieść efekt dokładnie odwrotny, nieprawdaż?

Panie Fornalik, jestem gotów!

Twój KTOŚ

podziel się:

Pozostałe wiadomości