Niespodziewane skutki grzybobrania czyli KTOŚ otwiera oczy

Ktoś
Ktoś

Na początek parę słów o mnie. Jestem Kimś. Mieszkam w TVN-ie, gdzie wszyscy patrzą na mnie jak w tęczę. No chyba że coś nie-halo, bo wtedy to mają naprawiać a nie się gapić bez sensu. Nawet jeżeli obiektem gapienia byłby ktoś tak skromny, nieludzko inteligentny i nieziemsko przystojny jak ja.

Tymczasem o ładne rzeczy do patrzenia jakby trudniej. Po części dlatego, że natura ewidentnie zdecydowała się zakończyć okres lata i przejść od razu do tego etapu jesieni, który wprawdzie jest jeszcze do zniesienia, ale ledwo i w dodatku z wyraźną zimową pogróżką w głosie. Co z kolei powoduje geometryczny wzrost ilości ubrań noszonych przez ludzi (ze szczególnym uwzględnieniem płci przeciwnej), co z kolei odbija się negatywnie na geometrii i estetyce, na co ja, jako osobnik obdarzony logicznym umysłem, jestem uczulony szczególnie.

Żeby ukoić nieco skołatane tym nerwy udałem się do lasu w celu grzybobrania ogólnego. I właśnie kiedy rozkoszowałem się wyjątkowo atrakcyjnym egzemplarzem sromotnika bezwstydnego, z nieba spadła na mnie żelazna kula na łańcuchu.

Obudziłem się w szpitalu. Nade mną stał Fajdek i przepraszał. W ręku trzymał młot, więc wolałem się raczej nie awanturować. Zresztą nie jest tutaj źle. Lekarze regularnie dokonują cudów, pielęgniarki są miłe a lekarki to już prawdziwe gwiazdy. Jedyne co mnie wkurza to tylko te przerwy na reklamy.

podziel się:

Pozostałe wiadomości